Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2014

Magdalena Smoleńska

Spojrzała i od razu zobaczyła, że ciało zostało zabrane. Nie ujrzała żadnego anioła, ponieważ Jezus sam chciał ją zawiadomić. Strwożona i zaniepokojona, obawiając się, żeby ukochane ciało Jezusa nie zostało zbezczeszczone, poszła z pośpiechem do Szymona Piotra i drugiego ucznia, którego Jezus kochał. Mówi im, co ją niepokoi: »Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono«. [...]
Ponownie się nachyliwszy, powraca, aby szukać gdzie indziej. Wtem widzi Jezusa i Go nie poznaje, ponieważ troszczy się jedynie o ukochane ciało, które chciała namaścić drogocennym olejkiem, a które jest w świętokradczych rękach
”.
Z komentarza do Ewangelii br. Marii Józefa Lagrange’a OP, prezbitera

Myślę o tych wszystkich płaczących Mariach Magdalenach: Polakach, Holendrach, Malezyjczykach, Australijczykach, Filipińczykach, Anglikach, Belgach, Kanadyjczykach, których najbliżsi zostali zamordowani, ich rozkawałkowane ciała zbezczeszczone, przerzucane łopatami z miejsca na miejsce i z ciężarówki na ciężarówkę, pierścionki i obrączki zdjęte z martwych palców, pieniądze wyjęte z portfeli, karty kredytowe oczyszczone. A dowody zbrodni zacierane.
Myślę o tych wszystkich moich własnych znajomych, wydawało się, przyzwoitych ludziach — niektórzy z nich to niestety księża i ich postępowaniem i językiem jestem po prostu wciąż i nadal zgorszona, zgorszona, zgorszona — którzy cztery lata temu wyśmiewali się z „zimnego Lecha” i z nienawiścią i pogardą w głosie i słowach krzyczeli, że bardzo PiS-owcom tak dobrze; i że ci, co twierdzą, że Kaczyński nie kazał lądować, Błasik nie stał pijany w kabinie pilotów, a pilot nie był buńczuczny, brawurowy i nieumiejętny, jak to ZAWSZE Polacy — są chorzy psychicznie i nie ma dla nich w Polsce miejsca (sic).
Te dwie katastrofy są do siebie uderzająco podobne i ofiary tej dzisiejszej, donieckiej, oskarżają tych, którzy zakłamywali i przykrywali dywanem smoleńską. Zło, które nie doznaje sprzeciwu, rozprzestrzenia się i rozpowszechnia — dopóki ktoś go nie zatrzyma. To należy do samej natury zła. 
Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć (1 P 5,8).
Myślę, że święta Maria Magdalena jest szczególną patronką tych płaczących żałobników — zarówno tych dzisiejszych, którzy spotykają się ze współczuciem całego cywilizowanego świata, jak i tych sprzed czterech lat: wyszydzonych, wyśmianych, obnażonych przez własnych współplemieńców i współbraci w Chrystusie, jak sam Chrystus u kolumny biczowania i przed pałacem Piłata.
Myślę też, że teraz, po katastrofie donieckiej, prawda o katastrofie smoleńskiej wyjdzie na jaw. Bo teraz zginęli Holendrzy i przedstawiciele innych państw, które dbają o życie i godność swoich obywateli, i samego państwa. I teraz będzie, mimo wysiłków Kremla i jego najemników rosyjskiej i nierosyjskiej narodowości, którzy tak jak wtedy niszczą i ukrywają dowody, przeprowadzone rzetelne międzynarodowe śledztwo. A wtedy świat przypomni sobie o Smoleńsku (już sobie przypomina...) i bliźniacze podobieństwa staną się widoczne dla każdego.
Przypomni sobie też o wypędzonych i pomordowanych Gruzinach, których niepodległość podczas poprzedniej inwazji Kremla na swego sąsiada ocalił — jak można przypuszczać — zmarły prezydent RP. Za cenę własnego życia, jak się okazało. I 95 innych.
Święta Maria Magdalena, Równa Apostołom, wyprasza zbawienie dla ofiar, pociechę dla ich bliskich, nawrócenie dla zbrodniarzy, ich pomocników i gloryfikatorów.