niedziela, 12 kwietnia 2015

Rura i kisiel dla Jezusa



W związku z przekształceniem przez łódzkich jezuitów Świętego Triduum Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa w oryginalny estradowy performance oraz imprezą „Taniec dla Jezusa”, która w tym samym mniej więcej czasie odbywała się w Krakowie, mam kilka refleksji:
  • Obie imprezy stanowią dobre świadectwo infantylizacji kultury europejskiej. Degeneracja Europy przejawia się nie tylko w promocji zboczeń seksualnych, kryzysie męskości i ojcostwa, rozpadzie rodzin, niechęci do posiadania dzieci itd. Obecna kultura europejska jest kulturą zdziecinnienia i wiecznej rozrywki: „Bawmy się” — i to jest pierwotna przyczyna, dla której ludzie nie chcą być dorosłymi mężczyznami i kobietami, zachowywać wierności raz wybranym partnerom (lub złożonym ślubom zakonnym, zobowiązaniom kapłańskim), ponosić odpowiedzialności za wychowanie dzieci itd. Historyk zauważy, że jest to cecha typowa dla schyłkowego okresu danej cywilizacji i kończy się to zawsze tak samo: zastąpieniem zmęczonej, zniewieściałej i zdemoralizowanej populacji przez świeże, dzielne ludy barbarzyńskie nawykłe do walki, pracy i wyrzeczenia.
  • Imprezy są dobrym świadectwem bezrefleksyjnego poddawania się przez Kościół katolicki wpływom społeczeństwa laickiego. Obie mają charakter czysto świecki, mogłyby odbyć się z okazji dnia Ziemi czy święta Unii Europejskiej, i zostały przeniesione w kontekst kościelny, mimo że zupełnie do niego nie pasują. Ale młodzież chce się bawić — zarówno ta będąca odbiorcą tych imprez, jak i organizująca je. Wyświęcenie i wręczenie celebretu (świadomie nie mówię o sutannie czy habicie, bo który młody ksiądz dzisiaj je nosi — nosi, a nie zakłada na chwilę?) nie powoduje w cudowny sposób zrodzenia się dojrzałości, odpowiedzialności, kultury, kindersztuby ani wzniesienia gustów na poziom choćby odrobinę wyższy od najpodlejszego motłochu.
  • Obie imprezy są kolejną oznaką, że w Kościele katolickim w Polsce wygrywają wzorce tzw. popchrześcijaństwa, które narodziły się pierwotnie w protestanckich wspólnotach „trzeciej reformy” w Ameryce. Po raz kolejny widać, że zerwanie łączności z ortodoksyjnym Wschodem pozostawiło łaciński Zachód bezbronnym wobec wszelkich racjonalistycznych i reformacyjnych herezji.
  • Niestety mimo smutnego doświadczenia postchrześcijańskiego Zachodu, Kościół w Polsce powtarza z opóźnieniem jego błędy. Komunistyczna „lodówka” i niechętna postawa kard. Wyszyńskiego wobec pseudokatolickich nowinek z Zachodu uchroniły nas przed dechrystianizacją kilkadziesiąt lat temu, ale obecnie to „zapóźnienie” polski establishment kościelny szybko nadrabia. Tamci, aby zrozumieć, że religia nie może istnieć bez dogmatów, tradycji, norm i zasad, musieli doprowadzić do sytuacji, że w Kościele pozostało kilka procent społeczeństwa. My mamy okazję nauczyć się na ich błędach, zamiast je powielać, ale okazja ta jest właśnie marnowana.
W tym samym czasie, gdy aktywiści katoliccy w łódzkiej świątyni i na rynku krakowskim podrygują i fikają nogami „dla Jezusa”, w Afryce i Azji ludzie tracą dla Niego swoje mienie, cierpią tortury i oddają życie. Jaki chrześcijanin, takie świadectwo. Kiedy w Europie będzie kwitł islam, Azja i Afryka będą kontynentami na wskroś przenikniętymi chrześcijaństwem. Sanguis martyrum semen christianorum. Sanguis martyrum, a nie bezustanne imprezowanie wiecznych nastolatków. Już dziś kolorowi misjonarze przybywają do Europy, a hierarchowie murzyńscy zawstydzają europejskich swoją odwagą i wiernością Chrystusowi — i jest to tylko początek.

Mam świeże, jeszcze nie zużyte propozycje dla organizatorów kolejnych eventów dla Jezusa — przecież żeby zabłysnąć i utrzymać na sobie uwagę gawiedzi, trzeba proponować ciągle coś nowego:
  • jedzenie pizzy (hotdogów, pierogów) na czas dla Jezusa,
  • taniec na rurze dla Jezusa,
  • mokre podkoszulki dla Jezusa,
  • zawody w kisielu dla Jezusa,
  • puszczanie megaserpentyn z dziesiątego piętra dla Jezusa,
  • konkurs „Ile osób wejdzie do malucha” dla Jezusa.
Dla odważnych:
  • streptease dla Jezusa,
  • picie piwa (lub nawet wódki, jeśli znajdzie się sponsor) dla Jezusa,
  • bekanie i pierdzenie dla Jezusa.
Przecież ludźmi jesteśmy i nic co ludzkie nie jest nam obce.
A jezuici w Łodzi muszą przynajmniej porąbać ołtarz podczas przyszłorocznego Triduum. Jak inaczej zdołają wyrazić rozsadzającą ich wielką radość?

Orkiestra na Titanicu grała do tańca do samego końca.


Ps. To uczucie, kiedy jezuici piętnują cię jako pseudokatolika i lefebrystę za cytowanie dokumentów Soboru Watykańskiego II, Jana Pawła II i Konferencji Episkopatu Polski 3:)
Ps 2. Czy zauważyli Państwo bliźniacze podobieństwo stylu, frazeologii i toku myślenia naszych drogich jezuitów do Młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków? Już od pewnego czasu myślę o założeniu satyrycznej strony „Młodzi, wykształceni i z wielkich klasztorów” 3:)

Ps 3. Kilka dalszych refleksji oraz odpowiedzi na krytykę znajdują się tutaj: Rura, kisiel i król Dawid.

25 komentarzy:

  1. Po raz kolejny widać, że zerwanie łączności z ortodoksyjnym Wschodem pozostawiło łaciński Zachód bezbronnym wobec wszelkich racjonalistycznych i reformacyjnych herezji.

    ––––––––––––––––––––––––

    Sprowadzenie ortodoksji do jakiejś czysto formalnej zgodności co do treści doktryny, w narastającym oderwaniu od praktyki, a nade wszystkim od życia liturgicznego. Obawiam się, że to może być pokłosie tego stanu, gdy narastał rozdział między liturgią w księgach liturgicznych a paraliturgiczną pobożnością większości wiernych.

    A tego doliczyłbym jeszcze praktyczny zanik.. praktyk postnych. Bo jak bez przygotowania się poprzez post dobrze wejść w Wielki Tydzień?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten tekst, wreszcie mam co podrzucić znajomym z imprezowo - liturgicznymi zapędami.

    A na pocieszenie zapraszam do nas do parafii, Komorów pod Warszawą. Księża w stannach chodzą. Zawsze. I Msza Święta porządnie odprawiana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. współczuję trzymania się faryzeuszowskiej substancji , tych co zganili Jezusa za uzdrowienie w szabat, a Ty siostro wypomniałabyś mu pewnie zasponsorowanie przez cud przemiany wody w wino, tym co im w Kanie zabrakło: może przez słowa Jezus popiją się, nie wolno!Przy okazji zajrzyj do SŁOWA i poczytaj/przemedytuj może w Adoracji Jezusa:
      śpiewaniem: Psalm 98:5 „Grajcie Panu na cytrze i głośno śpiewajcie!”, podnoszeniem rąk: Psalm 134:2 Podnoście ręce ku świątyni i błogosławcie Pana!,klaskanie i krzyczeniem: Psalm 47:2 Wszystkie narody, klaskajcie w dłonie! Wykrzykujcie Bogu głosem radosnym, tańczeniem: Psalm 149:3 Niechaj w pląsach chwalą imię jego, Niech grają mu na bębnie i na cytrze, Grą na instrumentach muzycznych 2 Ksiega Samuela II 6:5 Dawid zaś i cały dom Izraela tańczyli i grali z całej siły przed Panem na różnego rodzaju instrumentach z cyprysowego drzewa, na cytrach, harfach, fletach, bębnach, dzwonkach i cymbałach.
      Wsółczuje braku radości ze Zmartwychwstania Pana. Bo cóż to za radość mówienie w tym momencie :..."taniec na rurze dla Jezusa,
      mokre podkoszulki dla Jezusa,
      zawody w kisielu dla Jezusa,...", że wspomniałem tylko te trzy,.To straszne jak można radość okazywaną Zmartwychwstałemu sprowadzić do swojego OGRANICZONEGO LEGALIZMU.

      Usuń
    2. Panie Adamie! Może wyjaśnijmy, kim jest faryzeusz. Faryzeusz to osoba, która zna wszystkie przepisy, ale nie pamięta już, po co one są. Zapewniam Pana, że i ja, i Pani Dominika, i Agata dobrze wiedzą, po co są te przepisy. W dużym skrócie:
      1) żeby była jednolitość zachowań w liturgii;
      2) żeby nie narażać liturgii na śmieszność i sytuację, kiedy to jakaś osoba (grupa) staje się (także mimowolnie) ważniejsza od Pana Boga. Już troszkę na tym świecie żyję i znam niektóre reakcje na występy chociażby scholi. Niestety, nie dotyczyły Pana Boga, tylko poszczególnych członków. Nie wspomnę o legendarnym już komentarzu u Mocnych w Duchu o "pięknej pani Indze".
      Przepisy są właśnie po to, żeby kierunkować liturgię na Boga, nie na człowieka.

      Powiem szczerze, że wpis Pani Dominiki jakoś mnie smuci. Nie dlatego, że ponoć "dzieli Kościół" (bo wbrew pozorom nie dzieli), ale dlatego, że jest to świadectwo drastycznego spadku poziomu liturgii (mimo różnych szkół ceremoniarza, diakonii liturgicznych w oazie itp.). Zresztą nie tylko liturgii, ale i mentalności nas, katolików - coraz bardziej czujemy się jak dzieci, które trzeba czymś zabawić, bo inaczej będą niezadowolone. A później często się okazuje, że - jak to Sztaudynger napisał - "mistyk wystygł, wynik - cynik".

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Po wsi gadaja, że na cytowany fejsbuczny profil nie jest oficjalnym dla SJ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak, to jest to wyjaśnienie tej szokującej sytuacji.

      Usuń
    2. Grówno, a nie wyjaśnienie.
      http://breviarium.blogspot.com/2006/12/posoborowa-deformacja-modziey-po.html
      http://breviarium.blogspot.com/2006/12/caju-cig-dalszy.html
      http://breviarium.blogspot.com/2007/06/zdziczali-jezuici.html

      Usuń
    3. Miałam na myśli szokującą sytuację, że jezuici.pl posługują się językiem i sposobem myślenia gimbazy i "Młodych wykształconych", a nie całokształt.

      Usuń
  4. Pani Dominiko, trafia Pani w sedno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gaspar:
    "Obawiam się, że to może być pokłosie tego stanu, gdy narastał rozdział między liturgią w księgach liturgicznych a paraliturgiczną pobożnością większości wiernych."
    ---
    Wierutna bzdura. Paraliturgia wiernych była na wskroś ortodoxyjna, póki moderniści z Kanibalem Liturgicznym z Bunini się do niej dorwali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko było dobrze i koszer, aż tu nagle zły Bugnini z pomagierami przyszedł i wszystko zepsuli. Niestety to trochę zaklinanie rzeczywistości. Samo wykształcenie się mnóstwa nabożeństw paraliturgicznych świadczy o tym, że dawna liturgia formalnie o ile, cieszyła się formalnie szacunkiem, o tyle w powszechnym przekonaniu wcale nie uchodziło za coś centralnego, za fons & culmen, ani za coś szczególnie nieodzownego, skoro liturgia staje się niemal wyłącznie domeną duchowieństwa a liczne nabożeństwa cieszyły się ogromną popularnością ludu, nawet w czasie liturgii mszalnych. Temu przywiązaniu do ludowości i 'liturgicznego stanu wyjątkowego' można moim zdaniem zawdzięczać praktyczny kształt wielu dzisiejszych praktyk NOMowych, które znacznie przecież odbiegają od tego, co tkwi napisane w samym nowym Mszale.

      Usuń
  6. Uff!! Mocne i w sporym stopniu trafne... Ale z tych propozycji na końcu bym zrezygnował... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. "W tym samym czasie, gdy aktywiści katoliccy w łódzkiej świątyni i na rynku krakowskim podrygują i fikają nogami „dla Jezusa”, w Afryce i Azji ludzie tracą dla Niego swoje mienie, cierpią tortury i oddają życie. Jaki chrześcijanin, takie świadectwo".
    Rozumiem troskę o Kościół i niezrozumienie pewnych form ekspresji religijnej, ale porównania jak wyzej są bardzo, ale to bardzo krzywdzące. Skąd wiesz, że ci sami ludzie, którzy teraz tańczą bo Pan zmartwychwstał, w innej sytuacji nie będą dla tego Pana cierpieć? Jak możesz w ten sposób pisac i oceniać ludzkie serca? Na wszystko w zyciu jest czas, na taniec i na śpiew i na ciszę w kościołach widnych, na smutek i na radość... Chrześcijaństwo nie przejawia sie tylko w męczeństwie, ale równiez w radości paschalnej.

    A co do form ekspresji religijnej, każdy z nas ma inną wrażliwość i moim zdaniem ma prawo inaczej chwalić Pana. Resztę dopowie mój ostatni wpis na blogu: http://wboskimkregu.bloa.pl/2015/04/10/bozy-kicz/

    http://wboskimkregu.bloa.pl/2015/04/10/bozy-kicz/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak się ma sprawa z tańcem liturgicznym w Kościele Katolickim?

    Taniec w Liturgii - Kongregacja ds. Sakramentów i Kultu Bożego
    (...)
    http://www.ewtn.com/library/CURIA/CDWDANCE.HTM

    OdpowiedzUsuń
  9. "Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. (...) Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wyglądała przez okno i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem: wtedy wzgardziła nim w sercu" (2 Sm 6,14 i 16).
    Nic się nie zmienia od wieków - jedni tańczą i skaczą przed Panem, inni nimi z tego powodu gardzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi coś Pani hasło 'Tradycja Apostolska'? Jeśli nie, to uprzejmie wkleję cytat ze Starego Testamentu o postępowaniu z kobietami w czasie menstruacji:)

      Usuń
    2. Różnica między kwestią kobiet w czasie menstruacji a tańcem Dawida jest taka, że podskoki i pląsy króla nie były nakazem Prawa, który zmieniła dopiero Tradycja Apostolska. Dawid oddawał Bogu cześć po swojemu, spontanicznie i już wtedy nie mieszcząc się w normach, i za to spotkała go wzgarda Mikal. A moje skojarzenie dotyczy tej właśnie wzgardy - nie krytyki, lecz wzgardy.

      Usuń
    3. "Dawid oddawał Bogu cześć po swojemu, spontanicznie i już wtedy nie mieszcząc się w normach, i za to spotkała go wzgarda Mikal" - Pani Doroto, ale to były normy społeczne, a nie liturgiczne :) A rozmawiamy właśnie o tych drugich. W tym akurat Dawid był bez zarzutu (ofiary składał według przepisów Prawa - 2 Sm 6,17-18).

      Usuń
    4. Nie, wpis na blogu dotyczy norm nie tylko liturgicznych. Jakie normy liturgiczne łamał "Taniec dla Jezusa" na krakowskim Rynku? Powtórzę: mój pierwszy komentarz nie wziął się z chęci obrony elementów nieliturgicznych w liturgii. Był niewesołą konstatacją, że choć od czasów Dawida tyle się zmieniło, niezmiennie za niekonwencjonalne zachowanie przed Panem spotkać może pogarda ze strony bliźnich.

      Usuń
    5. Proszę uprzejmie: http://myslispodchustki.blogspot.com/2015/04/rura-kisiel-i-krol-dawid.html
      I proszę nie zarzucać pogardy, bo to jest zakazane przez Pana Jezusa osądzanie - mianowicie domniemywa Pani, jakie są uczucia i intencje innej osoby. To może czynić tylko Bóg

      Usuń
    6. Umyka tu jeszcze jeden drobiazg. Wszyscy miłośnicy tańców liturgicznych powołują się na ten fragment Pisma, ale nie zauważają że taniec ma miejsce w drodze do Świątyni; dopiero pózniej arka jest wniesiona na miejsce, a król składa ofiarę. Bliższy więc pląsom królewskim jest łódzki człowiek-motyl niż łódzcy Jezuici (oczywiście jeżeli założymy że w jego zachowaniu nie chodzi o ubliżanie Kościołowi idącemu w procesji)

      Usuń
  10. Witam!
    już wcześniej czytałam wpis, podlinkowany gdzieś, ale dopiero teraz komentuję

    nie wiem za bardzo o co chodzi z Krakowskim tańcem, ale jeśli był poza liturgią to nie wrzucałabym tego do jednego wora z bezczeszczeniem (tak!) Eucharystii

    jednak poza liturgią można śpiewać religijne piosenki, grać na gitarach i tańczyć

    nie uważam przedsięwzięć typu pielgrzymki, Lednica, oaza czy nowa ewangelizacja za cokolwiek złego, wręcz przeciwnie - uważam, ze katechizują ludzi i głoszą im Ewangelię
    po czym powinno się przyprowadzić ludzi na mszę świętą, która będzie dotknięciem Sacrum - kolejny stopień wtajemniczenia, doskonały na tym padole

    nie wiem czy się dobrze wyrazam
    nie powiem złego słowa na te ruchy może dlatego, ze mnie też ukształtowały
    ale dopiero później dojrzałam do celebracji liturgii tak jak to robią dominikanie czy tradycjionaliści

    generalnie bardzo mnie dotyka pogarda wobec tych nowych ruchów, bo to przegięcie w drugą stronę

    uważam, że trzeba wyraźnie rozdzielić Liturgię od Poza Liturgią i już

    Z wigilii paschalnej u jezuitów w Łodzi chyba bym wyszła - u nas w Malmo przyjechał zespół MwD i zrobili taką właśnie szopkę, kolorowe reflektory na ołtarz i solistka stojąca koło celebransa, przodem do ludzi, "animująca śpiew"

    profanacja do potęgi :/

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń