piątek, 1 czerwca 2012

O pożytku studiowania prawa rzymskiego

Jeden z moich młodych znajomych zniknął ostatnio z Facebooka, tłumacząc się, że ma przed sobą bardzo ciężki egzamin, którego więcej nie da rady przekładać. Dzisiaj przyznał się wreszcie, że chodzi o prawo rzymskie — znaczy, pierwszy rok prawa! Przypomniało mi to okres, kiedy to ponad 20 lat temu sama zajmowałam się prawem rzymskim jako studentka pierwszego roku historii :) Napisałam wtedy swoją pierwszą „naukową” pracę na temat możliwości wykorzystania Nowego Testamentu jako źródła historycznego. Zajmowałam się szczególnie procesami Jezusa Chrystusa i św. Pawła jako przypadkami procedury cognitio extra ordinem. Okazało się wówczas, że Nowy Testament jest tak rewelacyjnie zgodny z tym, co dzisiaj, po dwudziestu wiekach, wiemy na temat prawa rzymskiego, że już nikt nigdy więcej nie zdołał podważyć we mnie wiary w jego pełną wiarygodność — ani Kosidowski, ani żadne inne takie. Jest w sumie zabawne, że nie zawdzięczam tego ani żadnym księżom, ani teologom, ani nawet świętym, lecz wybitnym znawcom prawa rzymskiego, w szczególności Adrianowi Nicholasowi Sherwin-White’owi i Rafałowi Taubenschlagowi.
Myślę, że warto tę pracę udostępnić. Ma oczywiście mankamenty i błędy, ale jest w niej też dużo bardzo interesujących, a trudno dostępnych informacji. Co jakiś czas będę zatem zamieszczać jej niektóre fragmenty.


NOWY TESTAMENT JAKO ŹRÓDŁO HISTORYCZNE

Badania historyczne oparte na Nowym Testamencie (dalej: NT) jako źródle prowadzone są od długiego czasu. Nie ograniczają się one do zagadnień powstania chrześcijaństwa i historii Kościoła pierwotnego. NT jest także ważnym źródłem do wielu innych dziedzin historii starożytnej.
Korzystanie z NT jako źródła historycznego jest jednak najeżone trudnościami, ponieważ jest on bardzo specyficznym zjawiskiem literackim. Językiem NT jest greka; występują jednakże liczne arameizmy i hebraizmy językowe (zwłaszcza w zakresie słownictwa) i myślowe (np. „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”, Mt 16,17). Autorzy NT byli Żydami i nadali swemu dziełu niepowtarzalny semicki koloryt. Mentalność Żydów różniła się od mentalności Greków, Rzymian i nas, ludzi wychowanych na kulturze grecko-rzymskiej. Inaczej niż my pojmowali on słowo „historia”. Podczas gdy dla współczesnego człowieka ważne jest, czy opisywane zdarzenie naprawdę miało miejsce, dla Żyda znacznie istotniejsze było znaczenie tego faktu, jego sens religijny (co Jahwe chciał przez to powiedzieć swemu ludowi) oraz jaką naukę należy z niego wyciągnąć. Zjawisko to opisuje ks. Józef Kudasiewicz: „Człowiek Zachodu jest w sposób szczególny uczulony na fakty, wydarzenia przeszłości, mniej natomiast zwraca uwagę na znaczenie tych faktów; dla niego więc ideałem prawdy będzie kronika, dokumentalny film, dźwiękowe nagranie słów. Jest to zapewne dziedzictwo pozytywizmu. Człowiek Wschodu natomiast jest w szczególny sposób uczulony na sens, jaki zawiera się w wydarzeniach: na sens religijny, etyczny, wychowawczy. Jest tak zainteresowany znaczeniem historii, że mniejszą wagę wydaje się przywiązywać do samych faktów jako takich. Postawa taka musiała oczywiście rzutować na opowiadanie lub opis faktu historycznego. Tak będzie on pisał i komponował, aby z wydarzeń historycznych wyciągnąć jak najwięcej nauki. Dlatego często opuści to, co dla historyka nastawionego kronikarsko byłoby najważniejsze. Kiedy indziej dokona selekcji faktów, biorąc te z nich, które najlepiej wyrażają zamierzoną prawdę. Pisząc wreszcie o wydarzeniach historycznych w różny sposób rozkłada akcenty, niektóre wydarzenia streszcza, kondensuje, inne zaś amplifikuje. A wszystko to czyni w tym celu, aby uwypuklić religijny sens zdarzenia. Nie tylko więc kompiluje fakty, ale je świadomie redaguje i interpretuje. Przez te zabiegi redakcyjno-literackie bardziej jeszcze uwypukla sens”1.
Autorzy NT, będą Żydami, posiadają ten właśnie sposób myślenia. uzupełniają go jednakże wpływami kultury greckiej. Jest to widoczne zwłaszcza w dziejach Apostolskich: konstruując swe dzieło, Łukasz używa charakterystycznych dla greckiej historiografii fikcyjnych, choć opartych na faktach, mów bohaterów, w których wyjaśniają oni motywy swego postępowania. W Dziejach jest tych mów prawie dwadzieścia. Także w ewangelii Mateusza nauczanie Jezusa ujęte jest w 5 wielkich mów.
Inną trudność stanowi różnorodność rodzajów literackich, występujących w NT. Można bowiem wyróżnić przynajmniej cztery główne rodzaje literackie: ewangelia, list, dzieje i apokalipsa. Słowo „Ewangelia” (gr. εύαγγέλιον) znaczy „dobra nowina”. Pierwotnie słowo to oznaczało głoszenie „dobrej nowiny o zbawieniu” przez Jezusa (np. Mk 1,15, Mt 11,5, Łk 4,18), a także nauczanie Apostołów o Chrystusie i zbawieniu, które dokonało się przez Niego (np. Dz 5,42, Rz 1,1n.). Później εύαγγέλιον zaczęło również oznaczać pisemne relacje o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, sporządzone w latach 60.-90., gdy pierwsze pokolenie chrześcijan zaczęło wymierać i zagroziło niebezpieczeństwo skażenia „depozytu wiary” (por. Łk 1,1-4). Cel, nauczanie (kerygma) nie zmienił się, zmieniła się jedynie forma.
Fakt, że celem ewangelii jest Głoszenie Dobrej Nowiny i ich główną postacią jest Jezus Chrystus, wpływa na ich wartość jako źródła historycznego. Ewangeliści dokonali wyboru znanych im faktów, aby przekazać te, które posiadały największe znaczenie dla kerygmatu. Jak pisze ks. Kudasiewicz, „Ewangeliści nie chcieli jednak pisać biografii Jezusa w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, dlatego też nie dziwmy się, że nie dają nam one kompletnej historii Jezusa. Opisują tylko te epizody i przytaczają te słowa, które nadawały się do osiągnięcia zamierzonego celu. O wszystkich ewangeliach trzeba powiedzieć to, co powiedział o sobie św. Jan: „I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus... te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem” (J 20,30-31)2. Świadomą selekcję materiału przez Ewangelistów musi brać pod uwagę każdy, kto chce używać NT jako podstawy swoich badań. Należy bowiem z najwyższą ostrożnością traktować argumentum ex silentio; ilość miejsca poświęcona czemuś przez ewangelistów może nie pozostawać w żadnej korelacji z ważnością tego czegoś. Można tu podać przykład, że rzymska władza sądownicza opisana jest bardzo szeroko (proces Chrystusa znajdował się w centrum zainteresowania Ewangelistów), podczas gdy np. mennictwo nie jest wspomniane w ogóle. Nie należy z tego oczywiście wnioskować, że go nie było.
--------------------------------
1. J. Kudasiewicz, Biblia – historia – nauka, Kraków 1987, wyd. 2, str. 58.
2. J. Kudasiewicz, Biblia – historia – nauka, Kraków 1987, wyd. 2, str. 319.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz