Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmelitanki bose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmelitanki bose. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2013

Dobre miejsce

Po moim sobotnim wpisie pt. „Cierpienia młodego kapłana, czyli Breviarium a rebours” jeden z użytkowników FB napisał: „Tu się pożalę, że jako świecki też się czuję samotny: nie wiem, gdzie mam pójść na mszę, żeby kazanie wyszło dzieciom na dobre, nie wiem, gdzie dać na mszę, żeby była odprawiona tak, jak się panu Bogu podoba”. Prosił o informacje dotyczące m.in. Zakopanego. I dzisiaj wpadłam na takie dobre miejsce w Zakopanem: klasztor karmelitanek bosych przy ul. Kościelnej 8, bardzo blisko Starego Kościoła. Do dzisiaj trwała tam nowenna przed uroczystością Matki Boskiej Szkaplerznej, głównej opiekunki Zakonu Karmelitańskiego. Przeczytałam ogłoszenie w Starym Kościele i przyszłam.
Klasztor to właściwie duża bliźniacza willa. Nowa. Kaplica (cześć poza klauzurą) wielkości dużego pokoju w standardowym mieszkaniu, pełna ludzi. Stali jeszcze na zewnątrz. Wykończenie w drewnie, wszystko rzeźbione w stylu podhalańskim, freski w typie ikon przedstawiające święte Teresy i Jana od Krzyża. Ministrant w wieku lat ok. 12, w albie. Ksiądz około czterdziestki, w zupełnie przyzwoitym białym ornacie z haftowanymi emblematami maryjnymi i symbolami karmelitańskimi.
Pierwsze zaskoczenie: melodia części stałych mszy osnuta na motywach Bogurodzicy, czyli, było nie było, chorale najlepszego gatunku.
Drugie zaskoczenie: dobry śpiew sióstr, niezły technicznie i czerpiący z całego skarbca liturgicznej muzyki kościelnej: pieśni tradycyjne, posoborowe diecezjalne, z „Niepojętej Trójcy”, własne z karmelitańskimi tekstami. (Tym większe zaskoczenie, że w innym klasztorze karmelitanek bosych, w którym bywałam wcześniej, ze śpiewami było cieniutko — technicznie kiepskie, tylko najbardziej oklepana i mizerna muzycznie posoborówka, i wystrój tamtej kaplicy także był kiczowaty).
Trzecie zaskoczenie: chłopiec służący do mszy pochyla głowę na imię Jezus w Glorii, a także w Modlitwie Eucharystycznej: w odpowiednich miejscach na Jezus Chrystus, na imię Maryi i św. Bonawentury, patrona dnia.
Czwarte zaskoczenie: ksiądz śpiewający sporo części mszy, dobrym głosem i czysto.
Piąte zaskoczenie: kazanie na temat szkaplerza karmelitańskiego, pełne wiary, mówiące o owocach jego noszenia, które można uzyskać pod warunkiem życia w pobożności i czystości zgodnej ze stanem życia — rozumianej nie tylko seksualnie, lecz także jako całkowita czystość serca, czyli wolność od pychy. Bardzo karmelitańskie, pełne ognia Eliasza i pokory Jana od Krzyża.
Szóste zaskoczenie: ksiądz wykonujący wszystkie gesty liturgiczne powoli i z wielką nabożnością. Podczas podniesienia, małego podniesienia i błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem podczas nabożeństwa po mszy wpatrujący się uważnie w Hostię, a po komunii i przed schowaniem Najświętszego Sakramentu długo się jeszcze modlący. I to młody jeszcze facet, zdecydowanie „za przystojny” na księdza, kojarzący się raczej z „bolcami” z poprzedniego wpisu niż z autentyczną duchowością i pobożnością (wiem, że nie powinno się mieć uprzedzeń, ale „zbyt” przystojni księża zawsze budzą we mnie niepokój).
Siódme zaskoczenie: Komunia św. pod dwiema postaciami — także dla ludu!!! Mimo że z racji tłumu i wąskich przejść jej rozdzielanie zajęło chyba z kwadrans. Mistykom z Karmelu nie szkoda czasu na liturgię...
Nie wiem, kto celebruje u zakopiańskich karmelitanek bosych na co dzień. Być może siostry zaprosiły tego księdza z któregoś z dużych klasztorów karmelitańskich, na przykład Wadowic czy Krakowa, specjalnie na tę nowennę. Ale reszta, zapewne łącznie z ministrantem, jest miejscowa. I sądzę, że klasztor sióstr karmelitanek bosych w Zakopanem można poszukiwaczom pobożnie odprawianej liturgii polecić.