niedziela, 20 lipca 2014

Z dziejów obłudy

Od czasu do czasu dochodzą do mnie wieści o podejmowaniu przez różne kapituły zakonne mniej lub bardziej formalnych uchwał, sprzecznych z dokumentami Stolicy Apostolskiej (czy też innymi oficjalnymi dokumentami Kościoła, na szczeblu Stolicy Apostolskiej lub lokalnej diecezji). Zdarzało mi się również czytać w Internecie, lub słuchać w realu, buńczuczne wypowiedzi zakonników, którzy publicznie zapowiadali, że takie uchwały „sobie” podejmą.
W takich sytuacjach milczę, bo i cóż można na takie dicta powiedzieć.
A dzisiaj liturgia Kościoła przynosi na takie postępowanie odpowiedź:
Przeto dla chwały Tego, który nas umiłował, należy zachować posłuszeństwo bez jakiegokolwiek udawania; bo nie widzialnego biskupa się okłamuje, ale usiłuje się wprowadzić w błąd niewidzialnego. Sprawy te nie dotyczą tylko człowieka, ale Boga, który zna rzeczy ukryte. Trzeba więc nie tylko nazywać się chrześcijaninem, ale być nim w rzeczywistości. Tymczasem istnieją tacy, którzy się powołują wprawdzie na biskupa, ale wszystko czynią bez niego. Tacy nie mogą mieć dobrego sumienia, a ich zgromadzenia nie są ważne ani zgodne z przykazaniem Pana. Wszystko bowiem ma swój koniec i dwie rzeczy stoją przed nami: »śmierć i życie«, a każdy pójdzie na »swoje miejsce«”.
Św. Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik, List do Magnezjan, godzina czytań, XVI niedziela zwykła A

Jak wielu jest wokoło fałszywych proroków z narzuconą dla niepoznaki białą, owczą skórą. Mogą się ukryć przed człowiekiem, mogą go nawet zastraszyć i zmusić do milczenia, ale przed Bogiem się nie ukryją.
Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?” (Mt 7,14-16)

W mojej opinii u podstaw posoborowego kryzysu Kościoła, gdzieś bardzo głęboko, znajduje się przede wszystkim odrzucenie prawdziwego posłuszeństwa Kościołowi; nie tylko wśród wiernych, lecz także kleru i zakonników. Jest to wynik zaniku autentycznej wiary, podminowanej racjonalizmem i liberalizmem, podważenia roli Kościoła i jego Tradycji oraz upadku chrześcijańskiej formacji ascetycznej. Z tym problemem trzeba się uporać, jeśli chcemy, aby nasz Kościół odzyskał ewangeliczny blask i rozkwitł na nowo, przyciągając do siebie wszystkich szukających zbawienia.

Ps. Między nami mówiąc, powiało przed chwilą troszeczkę zapaszkiem reformacji protestanckiej, czyż nie?

1 komentarz:

  1. Chyba powiało zaawansowanym 'kryzysem autorytetów'.

    OdpowiedzUsuń